Wypożyczalnia kostiumów dla dorosłych z Wilanowa. Lata 20., Królewna Śnieżka, Cezar i burak czerwony w jednej szafie. Anna potrzebowała strony, która pokaże to wszystko tak kolorowo, jak wygląda na żywo, i od razu powie, jak się umówić na przymiarkę.
Kostiumu nie wybiera się z opisu. Trzeba go zobaczyć, więc ta strona przede wszystkim pokazuje.
DecoAnn to wypożyczalnia kostiumów dla dorosłych przy Wale Zawadowskim w Wilanowie. Stroje z dawnych dekad, bajkowe, filmowe, epokowe, zwierzęta, a nawet owoce i warzywa. Ludzie przychodzą tu przed balem, firmową imprezą, nagraniem albo sesją, zwykle z jednym pytaniem: macie coś takiego?
Strona ma na nie odpowiedzieć, zanim ktoś podniesie słuchawkę. Jest różowa jak szyld, ma nagłówki jak z plakatu filmowego, a w pierwszym kadrze leci teledysk. Pod spodem panuje porządek: kategorie, katalog, cennik i trzy kroki do przymiarki.
Strona główna prowadzi jak dobra przymiarka: najpierw efekt, potem klimat, na końcu konkret. Teledysk w pierwszym kadrze, kategorie ze zdjęciami, pasek z tematami imprez, krótka historia DecoAnn i trzy kroki: wybierz kostium, umów przymiarkę, odbierz i baw się.






Oferta to katalog z prawdziwego zdarzenia. Kategorie i podkategorie po lewej, wyszukiwarka po nazwie, a przy każdym stroju zdjęcie, rozmiary i opis tego, co wchodzi w zestaw. Zamiast koszyka jest przycisk „Zapytaj o dostępność”, bo kostium i tak trzeba przymierzyć. Pod katalogiem cennik, a na górze uczciwa informacja: online jest tylko część kolekcji, reszta czeka na miejscu.




Na telefonie nic nie znika. Menu chowa się pod jednym przyciskiem, kategorie wybiera się z listy, a numer do wypożyczalni jest pod palcem. Teledysk, katalog i formularz kontaktowy działają tak samo jak na komputerze.




Osobna podstrona zbiera miejsca, w których pojawiły się kostiumy DecoAnn: Pytanie na Śniadanie w TVP2, program Kuby Wojewódzkiego, kampania adopcyjna Schroniska na Paluchu, Roztańczony Narodowy z zespołem MIG, PRIME MMA, bal lat 20. w Centrum Kultury Wilanów i WOŚP. Rolka z Instagrama i mapa Google ładują się dopiero po zgodzie na cookies, więc strona nikogo nie wysyła do Mety ani Google bez pytania.